Unikalny materiał w archiwach IPN. Film z film z egzekucji niemieckich zbrodniarzy
W archiwach Instytutu Pamięci Narodowej znajduje się niezwykłe nagranie z 1947 roku dokumentujące egzekucję Niemców – wysokich funkcjonariuszy III Rzeszy odpowiedzialnych za terror w okupowanej Polsce. Film, który miał być propagandowym triumfem władz komunistycznych, ostatecznie nigdy nie trafił do kin. Historycy uważają, że powód był jeden – nagranie obnażało chaos i słabość państwa komunistycznego. Sceny z przygotowania do egzekucji są w materiale video zamieszczonym na końcu artykułu.
Film przechowywany jest w Cyfrowym Archiwum IPN pod sygnaturą IPN BU 1300/17. Zarejestrowane na nim sceny należą do najbardziej poruszających świadectw powojennej historii Polski.
Jak podkreśla prof. Krzysztof Szwagrzyk, materiał ten ma wyjątkową wartość historyczną:
„Wstrząsający film z egzekucji zbrodniarzy niemieckich w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie z marca 1947 r. stanowi bezcenny i unikatowy w skali światowej materiał historyczny, który jest przechowywany w powszechnie dostępnym archiwum Instytutu Pamięci Narodowej.”
Źródło: Krzysztof Szwagrzyk, Śmierć na filmowej kliszy. Kadry z egzekucji wysokich funkcjonariuszy III Rzeszy w zbiorach IPN, „Przegląd Archiwalny IPN”, t. 13, Warszawa 2020.
Nagranie trwa 4 minuty i 11 sekund i przedstawia wykonanie wyroku śmierci przez powieszenie na trzech wysokich funkcjonariuszach aparatu terroru III Rzeszy.
Proces niemieckich zbrodniarzy przed Najwyższym Trybunałem Narodowym
Egzekucję poprzedził głośny proces, który toczył się przed Najwyższym Trybunałem Narodowym od 17 grudnia 1946 roku do 24 lutego 1947 roku.
Sprawa budziła ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Polacy oczekiwali sprawiedliwości za lata terroru, egzekucji ulicznych, deportacji oraz zbrodni popełnianych przez niemiecką administrację okupacyjną.
Jak zauważa prof. Szwagrzyk:
„Z uwagi na rolę oskarżonych w funkcjonowaniu hitlerowskiego aparatu terroru na ziemiach polskich ich proces był szeroko komentowany w kraju.”
Źródło: Krzysztof Szwagrzyk, Śmierć na filmowej kliszy…, „Przegląd Archiwalny IPN”, t. 13, Warszawa 2020.
3 marca 1947 roku zapadł wyrok: kara śmierci dla wszystkich oskarżonych.
Po odmowie zastosowania prawa łaski przez Bolesława Bieruta przystąpiono do przygotowania egzekucji.
Josef Meissinger – „rzeźnik Warszawy”
Jednym ze skazanych był Josef Albert Meissinger.
Był jednym z najbardziej brutalnych niemieckich funkcjonariuszy aparatu terroru w okupowanej Polsce.
Po kampanii 1939 roku został skierowany do Warszawy jako dowódca Einsatzgruppe IV.
Oddziały Einsatzgruppen odpowiadały za masowe egzekucje ludności cywilnej, w tym przedstawicieli polskich elit.
Jak wskazuje dokumentacja archiwalna:
„W latach 1939–1941 był szefem Urzędu Komendanta SD i Policji Dystryktu Warszawskiego, odpowiedzialnym za masowe mordy na Polakach, m.in. w Palmirach.”
Palmiry stały się jednym z najbardziej symbolicznych miejsc niemieckiego terroru. W lasach pod Warszawą Niemcy zamordowali tam ponad 1700 przedstawicieli polskiej inteligencji i elit społecznych.
Po 1941 roku Meissinger został przeniesiony do centrali RSHA i wysłany jako attaché policyjny do Tokio, gdzie pozostawał aż do końca wojny.
Po kapitulacji Japonii został zatrzymany przez Amerykanów i 6 września 1945 roku przekazany Polsce.
Wyrok śmierci wykonano 8 marca 1947 roku w więzieniu mokotowskim.
Maks Daume – sprawca zbrodni w Wawrze
Drugim ze skazanych był Maks Daume.
- ur. 10 kwietnia 1894 r. w Kostrzynie nad Odrą
- oficer policji niemieckiej
- Standartenführer SS
- członek NSDAP
W czasie okupacji pełnił funkcję zastępcy dowódcy 31. regimentu Policji Porządkowej (Orpo) w Warszawie.
To właśnie jego oddziały odpowiadały za jedną z pierwszych wielkich zbrodni niemieckich na ludności cywilnej w okupowanej Polsce.
27 grudnia 1939 roku w Wawrze Niemcy rozstrzelali ponad 100 polskich cywilów.
Egzekucja była brutalnym odwetem za śmierć dwóch niemieckich podoficerów.
Masakra w Wawrze była jednym z pierwszych sygnałów, że okupant zamierza stosować terror zbiorowy wobec ludności cywilnej.
Po wojnie Daume został wydany Polsce przez aliantów i osądzony przez Najwyższy Trybunał Narodowy.
Ludwig Fischer – gubernator Warszawy
Najwyższym rangą z oskarżonych był Ludwig Fischer.
Od października 1939 roku do stycznia 1945 roku był gubernatorem dystryktu warszawskiego Generalnego Gubernatorstwa.
- politykę terroru wobec polskiej ludności cywilnej:
- łapanki uliczne
- deportacje do obozów koncentracyjnych
- represje wobec ludności żydowskiej
Pod jego administracją funkcjonowało getto warszawskie, a aparat niemieckiej administracji uczestniczył w deportacjach Żydów do obozu zagłady w Treblince.
Po wojnie Fischer został zatrzymany przez aliantów i przekazany Polsce.
Egzekucja, która miała być propagandą
W dokumentach dotyczących wykonania wyroku zapisano, że egzekucja została sfilmowana i sfotografowana.
Jak odnotowano w protokołach:
„Wyrok został wykonany na dziedzińcu więziennym więzienia w Mokotowie […] sfilmowano oraz sfotografowano, przyczem użyto 20 metrów taśmy filmowej i jedną rolkę taśmy fotograficznej.”
Źródło: Przegląd Archiwalny IPN, t. 13.
Władze komunistyczne planowały wykorzystać nagranie w Polskiej Kronice Filmowej.
Film miał pokazać społeczeństwu, że nowe państwo polskie wymierza sprawiedliwość nazistowskim zbrodniarzom.
Jednak efekt okazał się zupełnie inny.
Film, który obnażył słabość państwa
Po analizie nagrania historycy doszli do wniosku, że materiał zamiast pokazać siłę państwa, ujawniał jego organizacyjną nieudolność.
Jak pisze prof. Szwagrzyk:
„Ukazany na filmie obraz słabości państwa komunistycznego i nieudolności jego funkcjonariuszy legł zapewne u podstaw decyzji o nieupublicznianiu nagrania.”
Na nagraniu widać m.in.:
- chaos organizacyjny
- błędy proceduralne
- niejasną kolejność wykonywania egzekucji
Według dokumentów najpierw miał zostać stracony Fischer, jednak na filmie jako pierwszy ginie Meissinger.
Jak zauważa badacz:
„Zaburzona na filmie chronologia straceń mogła być efektem montażu lub konsekwencją braku właściwej komunikacji pomiędzy kierującym egzekucjami prokuratorem a Strażą Więzienną.”
Kaci z Rakowieckiej
Egzekucję wykonali funkcjonariusze więzienni:
Ten drugi zapisał się szczególnie ponuro w historii Polski.
Był bowiem jednym z głównych katów stalinowskiego aparatu represji, wykonującym wyroki śmierci na żołnierzach i działaczach podziemia niepodległościowego.
Tajemnica miejsca pochówku
Po wykonaniu wyroku ciała skazanych nie zostały przekazane do zakładu anatomii, co w tamtym czasie było często praktykowane.
Zamiast tego pochowano je w nieznanym miejscu.
Jak przypuszczają historycy, mogły zostać pogrzebane na terenie dzisiejszego cmentarza przy ul. Wałbrzyskiej w Warszawie.
Unikatowy dokument historii
Film z egzekucji nazistowskich zbrodniarzy pozostaje dziś jednym z najbardziej niezwykłych dokumentów znajdujących się w archiwach IPN.
Jak podsumowuje prof. Szwagrzyk:
„Ocalały od zniszczenia materiał jest dziś wyjątkowym źródłem do badań nad najnowszą historią Polski.”
Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
Twoje wsparcie jest bezcenne!
Możesz również polubić
Raport WSI: dokument, który wstrząsnął III RP Śmierć po przesłuchaniu Między salonem kultury a cieniem bezpieki Ryszard Nazarewicz – funkcjonariusz UB, historyk PRL i propagator komunistycznej wizji historiiTo jedna z najbardziej przemilczanych zbrodni carskiej Rosji. Po klęsce powstania listopadowego imperium nie ograniczyło się do represji wobec dorosłych. Uderzyło w dzieci — bezbronne, wyrwane z rodzin, skazane na wieloletnią niewolę i śmierć. 24 marca 1832 roku wydano ukaz, który na zawsze zmienił los tysięcy polskich rodzin. Dzieci powstańców miały zapłacić za bunt swoich ojców. Tutaj pisałam o zbrodniach Sowietów: https://dorotakania.pl/2026/01/25/operacja-polska-nkwd-zgineli-bo-byli-polakami/ Ukaz cara Mikołaja I: dzieci jako kara za powstanie Już 23 marca 1831 roku car Mikołaj I polecił, aby dzieci uczestników powstania listopadowego traktować jak tzw. kantonistów i wcielać do specjalnych batalionów wojskowych. Rok później decyzję usankcjonowano. Ukaz z 24 marca 1832 roku obejmował chłopców w wieku od 7 do 16 lat — dzieci emigrantów politycznych, sieroty, dzieci ubogich i bezdomnych. To nie była pomoc społeczna. To była zorganizowana akcja represyjna i rusyfikacyjna. Łapanki dzieci i marsz śmierci na Wschód Procedura była brutalna i bezwzględna. Rosyjscy komisarze ogłaszali rzekome „zbiórki” dla sierot i biednych dzieci. W rzeczywistości była to systemowa akcja porywania polskich dzieci. Tworzono kolumny liczące tysiące chłopców, które kierowano w głąb imperium — do Mińska, Bobrujska i dalej na Wschód. Warunki transportu były nieludzkie; nie było jedzenia i opieki. Dzieci musiały brać udział w morderczych marszach. Nawet dwie trzecie dzieci umarło w trakcie drogi z chorób i wycieńczenia. To był marsz śmierci najmłodszych Polaków. Kantonistów wychowywano na lojalnych żołnierzy cara Ci, którzy przeżyli, trafiali do tzw. batalionów kantonistów — wojskowych szkół przygotowujących do służby w armii rosyjskiej. Tam zaczynał się kolejny etap dramatu. Dzieci: poddawano intensywnej rusyfikacji: karano za używanie języka polskiego, odcinano całkowicie od rodzin. Wpojono im bezwzględną lojalność wobec cara, przedstawianego jako „reprezentant Boga na ziemi”. Głód, przemoc i walka o przetrwanie Życie w szkołach kadetów przypominało obóz przetrwania. Choć uczono tam podstaw — gramatyki, arytmetyki czy rzemiosła — rzeczywistość była brutalna. Dzieci były chronicznie niedożywione. Zmuszano je do zdobywania jedzenia na własną rękę, co często oznaczało to kradzieże i walkę o przetrwanie W ten sposób carat „wychowywał” przyszłych żołnierzy. 25 lat niewoli z dala od ojczyzny Po zakończeniu nauki młodzi Polacy byli zobowiązani do odbycia aż 25 lat służby wojskowej. Nie wracali do domu. Wysyłano ich na Kaukaz, na Daleki Wschód Z dala od Polski, od języka, od tożsamości. Dla wielu oznaczało to dożywotnie wygnanie. Zemsta caratu: uderzenie w przyszłość narodu Represje po powstaniu listopadowym miały charakter systemowy. Oprócz dzieci: deportowano około 50 tysięcy przedstawicieli polskiej szlachty, niszczono elity społeczne i intelektualne Efekt był druzgocący. Polska straciła całe pokolenie młodych ludzi — często najlepiej rokujących, zdolnych i wykształconych. To opóźniło rozwój kraju na dziesięciolecia. Tutaj pisałam o likwidacji przez Stalina polskich żołnierzy https://dorotakania.pl/2026/03/06/wyrok-na-polskie-elity-tajna-decyzja-kremla/ Barbarzyńska kara na niewinnych dzieciach Wcielanie dzieci do armii carskiej w latach 1831–1832 było jedną z najokrutniejszych form represji po powstaniu listopadowym. To nie była tylko polityka. To była świadoma próba złamania ducha narodu poprzez uderzenie w jego dzieci. I jedna z najbardziej wstrząsających kart polskiej historii. Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron. Twoje wsparcie jest bezcenne! buycoffee.to/dorota-kania patronite.pl/dorota.kania
W czasie gdy tysiące działaczy „Solidarności” siedziało w więzieniach, a ulice polskich miast patrolowało wojsko, władza PRL uruchomiła projekt, który miał uspokoić młode pokolenie. Program III Polskiego Radia – legendarna „Trójka” – wrócił na antenę jako starannie zaprojektowany „wentyl bezpieczeństwa”. Zamiast propagandy – zachodnia muzyka. Zamiast partyjnych komunikatów – charyzmatyczni prezenterzy. Słuchacze nie wiedzieli jednak jednego: za kulisami tej „wolności” stali ludzie powiązani z systemem, a część z nich – jak wynika z dokumentów – była rejestrowana przez Służbę Bezpieczeństwa. To historia radia, które miało dawać nadzieję… i jednocześnie kontrolować emocje milionów Polaków, których ojczyzna była spacyfikowana przez stan wojenny. Tutaj pisałam o wybielaniu stanu wojennego przez Adama Michnika: https://dorotakania.pl/2025/12/13/falszywe-pojednanie-jak-adam-michnik-wybielal-stan-wojenny-i-jego-architektow/ Komunistyczna władza uruchomiła medialny eksperyment. „Trójka” miała wyglądać jak oaza wolności – ale była elementem gry służb specjalnych PRL. Zachodnia muzyka, kultowe audycje i uwielbiani prezenterzy przyciągały miliony słuchaczy. Problem w tym, że – jak pokazują dokumenty – część twarzy tej stacji była powiązana z aparatem władzy. Bo legenda „Trójki” to nie tylko muzyka i nostalgia… ale także starannie wyreżyserowana operacja systemu. 5 kwietnia 1982 roku – zaledwie cztery miesiące po wprowadzeniu stanu wojennego – Program III Polskiego Radia „Trójka” wraca na antenę. Na ulicach wciąż stoją patrole wojskowe, opozycjoniści siedzą w więzieniach i ośrodkach internowania, a budynku przy ul. Myśliwieckiej pilnują uzbrojeni żołnierze. To nie był przypadkowy restart. Komunistyczna władza PRL doskonale wiedziała, że nie da się rządzić wyłącznie strachem. Potrzebny był „wentyl bezpieczeństwa w mediach” – kontrolowana przestrzeń, która pozwoli rozładować społeczne napięcie, szczególnie wśród młodych ludzi. Tak narodziła się nowa „Trójka”. „Wentyl bezpieczeństwa PRL” – strategia władzy wobec młodych Plan był prosty, ale skuteczny: zachodnia muzyka zamiast propagandowych komunikatów, młodzi prezenterzy zamiast partyjnych aparatczyków, pozorna swoboda zamiast jawnej cenzury. Młodzi słuchacze mieli się utożsamiać ze stacją, traktować ją jako coś „swojego”, niezależnego od systemu. Nie mieli jednak pojęcia, że ich ulubiona antena została w dużej mierze obsadzona przez osoby powiązane z systemem – ludzi, których dziś określa się mianem „resortowych dzieci”. Czystka w Trójce W styczniu 1982 roku władza przeprowadza brutalną operację: zwolniono cały zespół Programu III; usunięto ludzi uznanych za „niepokornych”, przygotowano grunt pod nowe, lojalne kadry. To był moment przełomowy – Trójka zaczęła być projektem politycznym junty Jaruzelskiego z Jerzym Urbanem w roli głównego stratega. Andrzej Turski i „sprawdzone kadry” 5 kwietnia 1982 roku do Trójki wchodzi Andrzej Turski. Według materiałów IPN został on zarejestrowany jako kontakt operacyjny Służby Bezpieczeństwa a jego rodzice pracowali w resorcie czyli w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. To właśnie on postawił na tzw. „sprawdzone kadry” – ludzi, którzy gwarantowali przewidywalność i brak zagrożenia dla systemu. Piotr Metz – oficjalna kariera i mniej znane kulisy Jedną z postaci, które pojawiły się w Trójce w tamtym czasie, był Piotr Metz. Według oficjalnych biogramów rozpoczął pracę w Polskim Radiu dzięki Wojciechowi Mannowi – 1982 roku zaczął prowadzić audycję o The Beatles w ramach „Zapraszamy do Trójki”. Wcześniej – o czym się nie dowiemy z oficjalnego życiorysu – Piotr Metz pracował jako instruktor programowy w klubie „Forum” Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej (ZSMP), dzięki czemu bez problemu uczestniczył w zagranicznych wyjazdach w czasach PRL dostępnych tylko dla wybranych. Decyzją Zarządu Głównego ZSMP wyjeżdżał między innymi za „żelazną kurtynę” czyli na Zachód Europy. Rodzinne zaplecze Piotr Metz nie funkcjonował w próżni a jego kariera w intytucji komunistycznej młodzieżówki nie była przppadkowa. Jego ojciec, pochodzący ze Lwowa Tadeusz Metz był znanym operatorem filmowym związanym z TVP Kraków i Rzeszów. Studiował na Wydziale Operatorskim PWSTiF w Łodzi. W 1983 roku został zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o pseudonimie „Laura”. 1988 roku jego materiały operacyjne zostały zniszczone jako „bez wartości operacyjnej”. To klasyczny schemat końcówki PRL – masowe niszczenie dokumentów służb specjalnych. Po wyrzuceniu dziennikarzy i po przyjściu nowych kadr w 1982 roku Trójka zaczęła się zmieniać. Postawiono na młodych, a symbolem tej zmiany stała się „Lista Przebojów Programu Trzeciego”. Twarzą Listy Przebojów został Marek Niedźwiecki, absolwent Politechniki Łódzkiej, który swoją karierę zaczynał w studenckim Radiu Żak. Według znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentów Marek Niedźwiecki został zarejestrowany jako kontakt operacyjny wywiadu PRL kryptonim „Bera” ( nr rejestracyjny 1784533) Akta tej sprawy obejmowały dwa tomy – zostały zniszczone 17 stycznia 1990 roku. Decyzję o zniszczeniu uzasadniono stwierdzeniem, że materiały: „nie przedstawiają obecnie wartości operacyjnej” Zatwierdził ją płk Bronisław Zych, dyrektor Departamentu I MSW. Niszczenie akt SB i wywiadu – koniec śladów Sprawa Niedźwieckiego nie była wyjątkiem. To element szerszego procesu masowego niszczenia dokumentacji służb specjalnych PRL w latach 1989–1990 W ten sposób znikały dowody współpracy, kontaktów operacyjnych, powiązań między mediami a aparatem władzy. „Trójka” – kontrolowany eksperyment Dla milionów Polaków Trójka była symbolem wolności, oknem na Zachód i miejscem ucieczki od propagandy. Ale z perspektywy dokumentów i decyzji kadrowych widać wyraźni, że była była również elementem przemyślanej strategii władz PRL.➡️ pełniła funkcję „wentylu bezpieczeństwa”,➡️ pozwalała kontrolować emocje młodego pokolenia. Resortowe dzieci w mediach III RP – ciąg dalszy historii Najbardziej uderzające jest jednak to, że:wielu z bohaterów tamtych wydarzeń zrobiło kariery w III RP,część z nich do dziś pozostaje obecna w mediach,a ich przeszłość – w dużej mierze – została zatarta wraz z dokumentami SB. O byłym esbeku pracującym aktualnie w mediach publicznych pisałam tutaj: https://dorotakania.pl/2026/01/23/od-sb-do-mediow-publicznych/ Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron. Twoje wsparcie jest bezcenne! buycoffee.to/dorota-kania patronite.pl/dorota.kania
W okupowanej Polsce pomoc Żydom była równoznaczna z wyrokiem śmierci. Mimo to znajdowali się ludzie, którzy — wbrew strachowi, wbrew realiom terroru — wybierali człowieczeństwo. W ciągu zaledwie jednego roku w Brzózie Królewskiej zamordowano 62 osoby — zarówno Żydów, jak i Polaków, którzy udzielili im pomocy Do nich należeli Sebastian i Katarzyna Kazakowie z Brzózy Królewskiej. Ich historia nie jest jedynie kolejnym wojennym epizodem.To dramat, który pokazuje, jak wyglądała codzienność niemieckiego terroru i jaka była cena niesienia pomocy. Tutaj pisałam o niemieckim mordzie rodziny Pochwatków: https://dorotakania.pl/2026/03/06/sprawiedliwi-rodzina-pochwatkow-w-panteonie-bohaterstwa-polakow/ Dom, który stał się schronieniem Najpierw przyszły dzieci — czwórka potomków Pinkasa Wachsa, żydowskiego sąsiada. Ich rodzice ukrywali się w lesie, a dzieci przez kilka tygodni znajdowały bezpieczeństwo w gospodarstwie Kazaków. Potem, późną jesienią 1942 roku, do drzwi zapukała Chana Stiller, starsza kobieta, dobrze znana rodzinie jeszcze sprzed wojny. Ukrywano ją w oborze — w dzień na słomie, w nocy w domu. To właśnie wtedy rozegrał się jeden z najbardziej poruszających epizodów tej historii. Chana, świadoma swojego losu, pisała listy do krewnych w Ameryce.Poprosiła najmłodszą córkę gospodarzy — Józefę — aby po wojnie je wysłała. Dziewczynka zapamiętała każde słowo. Z czasem w gospodarstwie pojawili się kolejni uciekinierzy — mężczyźni ukrywający się na strychu i w pobliskim lesie. Dom Kazaków stał się miejscem, gdzie każdy dzień był walką o przetrwanie, a każdy odgłos mógł oznaczać śmierć. 23 marca 1943 roku – dzień, który wszystko zakończył Rankiem 23 marca 1943 roku ciszę wsi przerwał warkot nadjeżdżającej furmanki. Na podwórze Kazaków wkroczyli Niemcy — wraz z granatową policją i tłumaczem. Rozpoczęła się rewizja. Zeznania świadków, zachowane w archiwach IPN, oddają atmosferę tamtych chwil: „Widziałam, jak chodzili po podwórku i jak ze stajni wyprowadzali Żydówkę (…) Potem rozległy się strzały” Na strychu odnaleziono ukrywających się mężczyzn.Zostali natychmiast zastrzeleni. Na podwórzu pozostawała jeszcze Chana Stiller — pilnowana przez Niemców. W pewnym momencie jeden z funkcjonariuszy odjechał do leśniczówki.Tam znajdował się telefon. Wieś zapamiętała to dobrze. Po jego powrocie zapadła decyzja. Egzekucja na oczach sąsiadów Najpierw zabito Chanę Stiller — przy płocie, na skraju podwórza. Chwilę później Niemcy wyprowadzili Sebastiana Kazaka.Zginął na miejscu. Zaraz po nim z domu wyprowadzono jego żonę. Katarzyna Kazak została zastrzelona chwilę później. „Egzekucję tę obserwowałam z mojego ogrodu” — zeznała jedna ze świadków. Wszystko rozegrało się na oczach sąsiadów.Bez sądu. Bez słowa. Bez litości. „Zabrali nam wszystko”. Dramat córek Córki Kazaków — Agnieszka i Józefa — ocalały tylko dlatego, że nie było ich w domu. To jednak był dopiero początek ich dramatu. W swoich zeznaniach Józefa Siuzdak zapisała słowa, które do dziś brzmią jak oskarżenie: „Taką krzywdę nam Niemcy wyrządzili (…) Wraz z siostrą zostałyśmy same (…) Zabrali nam wszystko.” Niemcy wydali rozkaz: dziewczynki miały zostać przewiezione do Leżajska — na rozstrzelanie. Uratowało je ostrzeżenie sołtysa. Ucieczka, głód i przymusowe roboty Z kawałkiem chleba i kilkudziesięcioma groszami rozpoczęły ucieczkę. Ukrywały się, zmieniały miejsca pobytu, żyły w ciągłym strachu. W końcu trafiły na roboty przymusowe do Niemiec. Do rodzinnego domu wróciły dopiero w 1945 roku — już jako sieroty. Pochowani w ciszy Po egzekucji ciała Kazaków pochowano na obrzeżach cmentarza,a zamordowanych Żydów zakopano w miejscu zbrodni. Dopiero po wojnie, na wniosek Józefy, przeprowadzono ekshumację i przeniesiono szczątki do zbiorowej mogiły. Obietnica spełniona po latach Po powrocie do domu Józefa zrobiła coś, co nadaje tej historii niezwykłą głębię. Wysłała listy napisane przez Chanę Stiller. Listy, które powstały w ukryciu. Listy pisane w cieniu śmierci. Sprawiedliwi wśród Narodów Świata Dopiero po latach świat dowiedział się o ich odwadze. W 2008 roku Instytut Jad Washem przyznał Katarzynie i Sebastianowi Kazakom tytuł „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”. Zostali także uhonorowani Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski oraz upamiętnieni w programie „Zawołani po imieniu” Instytutu Pileckiego. 24 marca 2022 r. w Brzózie Królewskiej odsłonięto pamiątkową tablicę poświęconąj Katarzynie i Sebastianowi Kazakom. Upamiętnienie zostało zorganizowane w ramach projektu zainicjowanego przez wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Magdalenę Gawin, a realizowanego przez Instytut Pileckiego w ramach programu Zawołani po imieniu. Wieś naznaczona krwią Historia Kazaków nie była odosobniona. W ciągu zaledwie jednego roku w Brzózie Królewskiej zamordowano 62 osoby — zarówno Żydów, jak i Polaków, którzy udzielili im pomocy. Wśród nich były całe rodziny. Historia, która nie pozwala zapomnieć To opowieść o niemieckim terrorze, ale też o wyborze. O ludziach, którzy w świecie strachu wybrali dobro. I zapłacili za to najwyższą cenę Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron. Twoje wsparcie jest bezcenne! buycoffee.to/dorota-kania patronite.pl/dorota.kania
Resortowe dzieci. Politycy. Resortowe dzieci. Politycy.Wychowani w rodzinach działaczy i funkcjonariuszy KPP, PZPR. Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a potem SB trafili do polityki a ich kariery były kontynuowane w III RP.
Resortowe dzieci. Media. Resortowe dzieci. Media.Kompendium wiedzy ludziach mediów i o wpływach i powiązaniach ze służbami specjalnymi i władzami PRL, które zostały wniesione z PRL do III RP.
Resortowe dzieci. Służby Resortowe dzieci. SłużbyPrawie 1000 stron fascynujących historii, nazwisk, dat, liczb i dokumentów. Twarde dane o dynastiach w służbach specjalnych przywiezionych do Polski na sowieckich czołgach
Resortowe dzieci. Biznes Resortowe dzieci. BiznesBłyskotliwi wizjonerzy wolnego rynku, budowniczowie finansowych potęg i rodzinnych korporacji biznesowych. Wszyscy mieli związki ze służbami specjalnymi PRL lub partią – matką czyli PZPR.
Szanowni Państwo! Zapraszam serdecznie do odwiedzania mojej strony internetowej, na której znajdziecie unikalne teksty - zarówno informacyjne jak i publicystyczne oraz dotyczące historii PRL i III RP. Teksty przygotowane specjalnie dla Państwa, których tematyka wzbudza zainteresowanie. Codziennie nowa porcja informacji, a także możliwość bezpośredniego obejrzenia filmów na moim kanale YouTube i odwiedzin moich profili w mediach społecznościowych: X, Facebooku, Instagramie. Jestem otwarta na Państwa sugestie proszę o sygnały o czym chcielibyście Państwo przeczytać: dmkpress@interia.pl Wasze opinie są dla mnie bardzo cenne, ponieważ chcę tworzyć tę stronę razem z Wami - bez odbiorcy, czytelnika, widza - praca twórcy nie ma żadnego sensu.
Przez lata mojej pracy dziennikarskiej koncentrowałam się na wpływie przeszłości na naszą teraźniejszość. I nadal zamierzam to robić - bez wiedzy i pamięci historycznej bardzo trudno diagnozować współczesną rzeczywistość. Bo jeżeli nie znamy przyczyny, jakże możemy trafnie zidentyfikować skutek? Przecież jego praprzyczyna leży właśnie w przeszłości. Czy to będą konkretne działania, czy związki, czy kariery. Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy oszołomami, szukającymi spiskowych teorii. Zawsze przeszłość miała wpływ na teraźniejszość i tylko ignorant może twierdzić, że to nie ma żadnego znaczenia. Poszukiwanie prawdy jest pasjonujące i mam nadzieję, że Państwo weźmiecie w tych poszukiwaniach czynny udział.
© prawa autorskie2026 Dorota Kania. Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności Zarządzaj zgodąAby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne Funkcjonalne Zawsze aktywnePrzechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje PreferencjePrzechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka StatystykaPrzechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing MarketingPrzechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.